poniedziałek, 30 września 2013

Sexy Foot ? Czy to działa ?

Ten post będzie inny. Będzie moją relacją z użycia Magic Foot Peel. Czy zestaw jest wart 99 zł które musimy zapłacić za to "cudo"


Tutaj wklejam opis producenta jak również skład produktu:



KORZYŚCI ZE STOSOWANIA MAGIC FOOT PEEL:


  • rezultaty widoczne już po 7 dniach
  • efekt elastycznej i gładkiej skóry utrzymuje się od 6-7 tygodni
  • wygodne i proste zastosowanie
  • uniwersalny kosmetyk dla kobiet i mężczyzn
  • leczniczy wpływ na skórę stóp, ponieważ regulują proces rogowacenia oraz - zmniejszenia grubości zrogowaciałego naskórka
  • prawidłowe zastosowanie kosmetyku zgodnie z instrukcją, daje pełne bezpieczeństwo.
  • nie ma ryzyka nadmiernego złuszczenia, powstania pęcherzy, czy odparzeń.




WŁAŚCIWOŚCI:

  • Łagodnie i skutecznie usuwa:
  • zrogowaciały, suchy naskórek, • stwardniałe odciski,
  • uporczywe małe nagniotki.
  • Zapewnia gładką, elastyczną, zdrową skórę stóp.



SPOSÓB UŻYCIA:
  • Przeciąć wzdłuż linii na produkcie,
  • Nałożyć produkt na stopy, w taki sposób jak skarpety,
  • Oderwać zabezpieczenie i przykleić tak, aby produkt był dopasowany do stopy,
  • Nałożyć skarpety w celu utrzymania komfortu i ciepła,
  • Produkt pozostawić na stopach 90 - 120 min.,
  • Po upływie dwóch godzin zdjąć folię zabezpieczającą i usunąć pozostałości produktu ciepłą wodą,
  • Przez pierwsze trzy dni po zabiegu skóra jest przesuszona i szorstka (nie należy wspomagać dodatkowo złuszczania, nie stosować tarek, pumeksów itp.),
  • Od 3 do 7 dnia po aplikacji dochodzi do widocznego złuszczenia pogrubionej i zrogowaciałej skóry.



SKŁAD:

Water, Collagen, Sodium Hyaluronate , Aloe Barbadensis Leaf Extract, Propylene Glycol, Glycolic Acid, Lactic Acid, Isopropanol, Glycerin, 1.3 Butylene Glycol, Methyl Gluceth-20, Cucumber Extract, Sodium Lactate, Salicylic Acid, Xanthan Gum, Polysorbate-20, Methylisothiazolinone, Citric Acid, Dipotassium Glycyrrhizate, Malic Acid, Urea, Citrus medica Limonum Fruit Extract, Trehalose, Hederahelix Extract, Phenoxyethanol, Rosemary Extract, Poly quaternium-10.
SKŁAD:
Water, Collagen, Sodium Hyaluronate , Aloe Barbadensis Leaf Extract, Propylene Glycol, Glycolic Acid, Lactic Acid, Isopropanol, Glycerin, 1.3 Butylene Glycol, Methyl Gluceth-20, Cucumber Extract, Sodium Lactate, Salicylic Acid, Xanthan Gum, Polysorbate-20, Methylisothiazolinone, Citric Acid, Dipotassium Glycyrrhizate, Malic Acid, Urea, Citrus medica Limonum Fruit Extract, Trehalose, Hederahelix Extract, Phenoxyethanol, Rosemary Extract, Poly quaternium-10.
Water, Collagen, Sodium Hyaluronate , Aloe Barbadensis Leaf Extract, Propylene Glycol, Glycolic Acid, Lactic Acid, Isopropanol, Glycerin, 1.3 Butylene Glycol, Methyl Gluceth-20, Cucumber Extract, Sodium Lactate, Salicylic Acid, Xanthan Gum, Polysorbate-20, Methylisothiazolinone, Citric Acid, Dipotassium Glycyrrhizate, Malic Acid, Urea, Citrus medica Limonum Fruit Extract, Trehalose, Hederahelix Extract, Phenoxyethanol, Rosemary Extract, Poly quaternium-10.






1. Dzień pierwszy: Aplikacja. Jest bezproblemowa. Woreczki w kształcie skarpetek wkładamy na stopy. Jak dla mnie samo uczucie na stopach jest nieprzyjemne. Śliski, zimny płyn, który znajduje się w środku nie jest zbyt przyjemny dla skóry (ale to tylko subiektywne odczucie). Zestaw pachnie odrobinę alkoholowo. Produkt musimy trzymać na stopach 2 godziny i w tym czasie musimy się nastawić na relaks gdyż chodzenie w tym jest nieco utrudnione. Jednak każdemu takie dwie godziny "dla siebie" się należą. Mam nadzieję, że te dwie godziny zdziałają cuda z moimi stopami ;)




2. Dzień drugi, trzeci i czwarty: Po za ogólnym przesuszeniem na stopach niewiele się zadziało.



3. Dzień piąty: Zaczęłam wierzyć w to cudo. Z moich stóp zaczęły odchodzić płaty zrogowaciałej skóry. Trochę nieprzyjemny widok jak i uczucie bo mam wrażenie jakby skarpetki przyczepiały się do stóp. Ale póki co jestem zadowolona z rezultatów.






4. Dzień szósty i siódmy. Moje stopy nadal się łuszczą i szczerze powiedziawszy nie spodziewałam się, że na moich stopach jest aż tyle skóry. 


Po przeprowadzonym zabiegu stopy są delikatne i złuszczone. Niestety nie pokażę Wam zdjęć po gdyś koniec moje złuszczania nastąpił na moich wakacjach a po nim moje stopy nie wyglądają już tak dobrze bo przez tydzień je zaniedbałam.  

Reasumując: idea tego produktu jest bardzo fajna. Formuła nie pozostawia nic do życzenia jednak uważam że 99 zł to dużo jak za taki produkt. Trochę uciążliwy był czas samego złuszczania bo nawet śpiąc musiałam mieć założone skarpetki. Fajny pomysł np. przed wakacjami lecz na co dzień jak dla mnie to za droga impreza ;)

piątek, 27 września 2013

A gdyby tak...

...zostawić te wszystkie kremy, maseczki i żele? Zastanawialiście się kiedyś jakby wyglądał nasz świat gdyby nasza pielęgnacja ograniczała się tylko do stosowania wody i tego co nam da natura ?

Jedni mogą powiedzieć, ze przecież dawniej ludzie tak sobie radzili i było dobrze. Z darów natury potrafili sobie zapewnić pielęgnację i makijaż. Tyle tysięcy lat ludzie radzili sobie bez chemii to my byś my nie dali rady ?

Obawiam się jednak, że w obecnych czasach byłoby to trudne. Po pierwsze skażenie środowiska jakie nas otacza, sprawia, że musimy stosować coraz silniejsze detergenty aby je zmywać z naszego ciała. Potrzebujemy również silniejszych produktów aby chronić się przed jego skutkami. Dodatkowo, trudno się nie zgodzić, że obecne formuły kosmetyków oszczędzają nam czas. Łatwiej jest używać gotowy produkt niż najpierw samemu go zrobić (nie mówię tu oczywiście o skomplikowanych formułach chemicznych a raczej o naturalnych zamiennikach) a potem dopiero użyć. To kolejny argument aby wyciągnąć rękę w stronę sklepowej półki. 

Ale obawiam się, że głównym powodem dla którego nie słyszy się by jakakolwiek firma kosmetyczna ucierpiała w dobie kryzysu to taki, że jako społeczeństwo konsumpcyjne uwielbiamy zakupy. I ja tu nikogo nie krytykuję, bo sama mam syndrom "o nowość, żal nie wziąć, trzeba przecież wypróbować" i tym samym sami sprawiamy, że nasza lista must have stale się powiększa. 

Ja szczerze powiedziawszy miałabym ogromny problem wyrzucić wszystko i stać się all Natural. Chyba jestem zbyt wygodna i leniwa. Podejrzewam, ze przemawia przeze mnie również moja lekka próżność, która chętnie zerka do lusterka gdy ładnie się pomaluję. 

A wy potrafilibyście zostawić to wszystko i wrócić do matki natury ?
Pozdrawiam
Monika ;)

środa, 25 września 2013

Czas na spowiedź czyli kosmetyczne grzeszki

Dzisiaj postanowiłam przedstawić listę złych nawyków kosmetycznych czy też zbrodni kosmetycznych, których konsekwencją może być zaniedbanie naszej skóry bądź paskudny efekt estetyczny. Nie chcę się rozwodzić nad dokładnym analizowaniem konsekwencji tych nawyków bo o tym chce zrobić osobnego posta.


Więc jedziemy z tym koksem ;)

1. Nie zmywanie makijażu ! O jejciu chyba najgorsza zbrodnia dla naszej cery. Twarz spocona, pełna bakterii i kurzu z makijażem, który bądź co bądź obciąża na naszą cerą to najgorsze co możemy  zafundować naszej twarzy. My odpoczywamy a nasza skóra dalej musi walczyć.
2. Nie nakładanie kremu ! Każdy rodzaj cery potrzebuje nawilżenia. Nawilżona skóra to piękna skóra. Pamiętaj o tym za każdym razem gdy jesteś zbyt leniwa by nałożyć krem.
3. Mnóstwo, mnóstwo makijażu! Lubię kiedy dziewczyna ma makijaż. Oczywiście piękno naturalne jest najlepsze. Ale mimo wszystko lubię gdy dziewczyna ma ładnie wytuszowane rzęsy, nałożoną pomadkę czy wyrównany koloryt skóry. Ale gdy widzę czarną kredkę nałożoną od linii brwi po linię policzków i podkład nakładany a raczej dokładany grubymi warstwami to mam ochotę podejść z płynem do demakijażu i wacikami.
4. Źle dobrany podkład! Odcinający się podkład od reszty twarzy obojetnie czy jest  za jasny czy za ciemny zawsze wygląda źle .
5. Odpryśnięty lakier...na wszystkich paznokciach. Lakier do paznokci ma to do siebie, że prędzej czy później odpryśnie więc wtedy trzeba ubytek zamalować lub zmyć manikure a nie chodzić tak kilka dni wyglądając jak Christina Aguilera z czasów Dirty.
6. Heban niestety nie na włosach a na ciele osiągnięty na solarium. Ten typ sztucznej opalenizny po pierwsze jest szkodliwy a po drugie wygląda tanio i tandetnie. 
7. Nieumiejętnie lub niedbale nałożony makijaż. Żadna to przyjemność patrzeć na kogoś kto ma źle rozprowadzony podkład, źle nałożony bronzer i szminkę. Przykładów co można zrobić źle jest wiele. Moim zdaniem trzeba się pięć razy przejrzeć w lustrze zanim się wyjdzie. Oczywiście jak najbardziej jestem za tym by się uczyć. Ale uwierzcie mi, że ja zanim pierwszy raz się pokazałam ludziom z bronzerem ćwiczyłam parę dni aby zrobić to powiedzmy dobrze. Lepiej wyjść bez jakiegoś elementu makijażu niż zrobić to totalnie źle.
Przypomina mi się tu Bridget Jones :


Póki co więcej "złego" nie przychodzi mi do głowy a Wam ?
pozdrawiam
Monika ;)

niedziela, 22 września 2013

Love ? Hate ? Rimmel Match Perfection

Sięgnęłam dna więc wydaje mi się, że mogę zrobić temu produktowi rzetelną recenzję. Więc zaczynajmy.

Podkład firmy Rimmel zakupiłam w grudniu 2012 roku. Był to jeden z nielicznych podkładów w drogerii, który miał bardzo jasny kolor a przy tym dominowały w nim żółte tony. To dla mnie bardzo ważne bo zmagam się z problemami skóry naczynkowej a kolor żółci w podkładzie całkiem dobrze neutralizuje czerwono-różowy kolor mojej skóry. Ja mam kolor 101 classic ivory.




Podkład zamknięty jest w szklanej 30 ml buteleczce z pompką. Posiada SPF 18. 

Podkład całkiem dobrze się rozprowadza jednak jego wygląd na mojej twarzy to istny koszmar. Produkt straszliwie wchodził w pory. Nie chciał współpracować ani z moim kremem nawilżającym ani z filtrem do twarzy. Używałam go w miesiącach zimowych kiedy moja twarz była lekko przesuszona od ogrzewania, wiatru, mrozu itp. a podkład który ma dawać efekt świetlistej cery wyglądał na mnie okropnie. Jakbym 7 dni nie spała i 4 miesiące piła.  W dodatku dawał efekt takie paskudnego glow jakiego w życiu nie widziała a najgorsze było to, że nawet przypudrowany wyglądał źle. Myślałam, że to wina mojego sposobu aplikacji ale ani palce ani gąbka ani pędzel nie chciały zmienić tego jak wyglądał na mojej skórze. Moja współlokatorka, która również go używała miała bardzo podobne odczucia chociaż ma totalnie inną skórę niż ja. Dodatkowym jego minusem jest trwałość. Według producenta ma się utrzymywać 16 godzin. No może po tych 16 na mojej twarzy zostałaby jego jakaś 1/100 część. Jednak maks jaki wytrzymał na mojej twarzy ( z poprawkami) to 8 godzin. Bez poprawek wytrzymuje 3 w dodatku nierówno schodzi.

Jednak było mi bardzo szkoda tego podkładu bo z założenia to podkład idealny dla mnie. I kolor i konsystencja i przede wszystkim fakt, że podkład ma SPF 18 działają na jego korzyść. Więc postanowiłam dac mu szanse, jednak grał na mojej twarzy drugie skrzypce gdyż mieszałam go po prostu z innymi podkładami, których konsystencja lub kolor nie bardzo mi pasował. I tutaj sprawdzał się idealnie.

Podejrzewam, że podkład przypasuje wielu dziewczynom bo daje dobre krycie i jak na podkład drogeryjny jest powiedzmy ze średniej półki cenowej bo kosztuje około 30 zł. Jednak ja się niestety na niego więcej nie zdecyduję.

pozdrawiam 
Monika

piątek, 20 września 2013

Trądzikowe ABC # 2 Dieta

Większość z nas wie, że ogromny wpływ na wygląd naszej skóry ma dieta. Jest ona szczególnie ważna w przypadku cery trądzikowej, która jest skórą nadmiernie wyczuloną na wszelkie bodźce a szczególnie dietę. Co zatem powinna zawierać dieta dla cery trądzikowej? Czego należy unikać ?


Dieta cery trądzikowej powinna zawierać:


  • dużo owoców i warzyw- są źródłem witamin i mikroelementów. Jako źródło wit. C lub wit. E dodatkowo działają antyoksydacyjnie. Ponadto owoce i warzywa stanowią ważne źródło błonnika, który jako tzw. wymiatacz będzie wspomagał procesy detoksykacji organizmu. Same plusy. Dodatkowo można w nich znaleźć prowitaminę A, która ulega przekształceniu do witaminy A, która również wykazuje działanie antyoksydacyjne.
  • ryby- źródło NNKT takich jak omega 3 które wpływają na stany zapalne łagodząc je i przyspieszając ich gojenie.
  • jaja, drób, rośliny strączkowe- jako źródło białka niezbędnego do prawidłowego funkcjonowania organizmu
  • Selen, mangan i cynk tak ważne dla cery trądzikowej znajdziemy w owocach, warzywach, owocach morza, rybach, warzywach strączkowych, produktach sojowych, jajach, orzechach czy otrębach. Warto więc sięgać jak najczęściej po te produkty bo te 3 pierwiastki maja wpływ na normalizację skóry.
źródło: Grafika Google

Należy unikać:

  • cukru, słodyczy- to zabójstwo dla skóry trądzikowej. Wysoki poziom glukozy we krwi powoduje wydzielanie większych dawek insuliny, która to ma bardzo zły wpływ na wygląd naszej skóry. Powoduje zwiększenie ilości wyprysków i dłuższe ich gojenie.
  • soli, ostrych przypraw- powodują zwiększenie wydzielania sebum
  • alkoholu, nikotyny- są toksynami, z którymi nasz organizm musi walczyć. Zatruwając nasz organizm sprawiamy, że i nasza skóra wygląda gorzej ze względu na to, że praktycznie każda choroba lub zły stan zdrowia ma swoje odzwierciedlenie na naszej skórze. Dodatkowo nikotyna, dym papierosowy i alkohol generują powstawanie wolnych rodników.
  • mleka- ja wiem, że mówi się, że mleko to bogate źródło białka i witamin szczególnie wit. A i D. Jednak organizm osoby dorosłej nie ma potrzeby przyjmowania mleka, dlatego mleko przechodzi przez nasz organizm nie pozostawiając nic co byśmy potrzebowali. Jednak musimy pamiętać, że obecnych czasach mało kto ma dostęp do mleka od krowy, która była karmiona świeżą trawą lub sianem. Krowy na fermie przemysłowej karmione są paszami, w których często znajdują się hormony zwierzęce dzięki, którym krowa może dawać więcej mleka. To te hormony właśnie mają tak negatywny wpływ na nasz organizm, bo działają one na nas tak jak androgeny.
  • mięsa- to sprawa sporna. Z jednej strony źródło witamin i mikroelementów. Z drugiej tak jak w przypadku mleka mamy tu do czynienia z hormonami odzwierzęcymi, którymi są karmione zwierzęta w celu szybszego wzrostu. 
  • fast foodów- to zabójstwo dla naszego zdrowia, cholesterolu. Powodują nadwagę. Są wysoko przetworzone i tyle w nich produktów naturalnych co w parówkach. Bezwzględnie unikać!!
źródło: Grafika Google
pozdrawiam
Monika

środa, 18 września 2013

Cegła, cegła, szpachla szpachla

.... czyli absolutne must have w codziennym makijażu Moniki ;)

Pamiętam te czasy (nie tak dawno temu) kiedy zrobienie makijażu do szkoły lub na studia zajmowało mi 30 minut i rzeczywiście wyglądało jak szpachlowanie twarzy :P Z perspektywy czasu stwierdzam, że gdyby ktoś walnął mnie w tył głowy to mogłaby się oderwać maska z przodu. Jednak dorosłam, zmądrzałam i teraz mocno maluję się tylko na okazję. Na co dzień preferuję lekki makijaż, który zakrywa mankamenty mojej urody a jednocześnie podkreśla jej atuty.

A oto produkty, które mi do tego służą:


1. Podkład Maybellin Fit Me 120 classic ivory. Jego recenzja ukazała się już na moim blogu klik. Jest to podkład lekki, który zakrywa moje przebarwienia i wyrównuje koloryt skóry. Lekka konsystencja i zawarty w nim SPF 18 sprawiają, że bardzo często sięgam właśnie po niego.



2. Maskara Astor Big and Beautiful Boom. Obecnie mam w kolorze extreme black ale klasyczna wersja też jest super. Uwielbiam tę maskarę za ogromną szczotkę. Za to jak pięknie pogrubia moje długie lecz cienkie rzęsy. Jej konsystencja mi bardzo odpowiada. 




3. Puder Poudre Libre Multi Eclat Clarins. Ja mam w kolorze transparentnym. Produkt ten jest pudrem sypkim, bardzo dobrze zmielonym, który daje przepiękne, półmatowe wykończenie. Świetnie się utrzymuje na mojej buzi. Jednak gdy moja skóra ma gorsze dni i potrzebuję mocnego zmatowienia i dodatkowego krycia to chętnie sięgam po antybakteryjny puder z Synergen w kolorze 03. Bardzo dobrze matuje i długo się utrzymuje.



4. Róż Gosh w kolorze Rose Whisper. To piękny brudny róż z drobinkami nie widocznymi na twarzy a dającymi efekt tafli. Bardzo dobrze napigmentowany co może stanowić problem na początku bo łatwo z nim przesadzić.



5. Żelowa kredka do oczu Super Shock Avon w kolorze czarnym. Kredka nie do zdarcia a czasem nie do zmycia. Jest wielozadaniowa. Mogę niż zagęścić linię rzęs, zarysować kreskę, pomalować dolną lub górną linię wodą. Wszędzie się trzyma cały dzień bez ścierania czy rozmazywania. Jest tak trwała, ze trudno ją czasem zmyć.



6. Cienie do powiek. Bardzp lubię cienie do powiek marki Inglot. Moje ulubione to 354 (na całą powiekę, pod łuk brwiowy), 330 (na całą powiekę, jest to jeden z nielicznych cieni na rynku który jest cielisty z domieszką żółci dzięki czemu świetnie neutralizuje zaczerwienienia) 142 (rozświetlenie kącika oka lub na środek powieki) 357 (na załamanie powieki aby zneutralizować moja opadającą powiekę, wykorzystuję go również do brwi gdy mam jakieś ubytki, lub na dolną powiekę w mocniejszych makijażach)



7. Pomadka Essence All About Cupcake. Pomadka która pasuje do prawie każdego rodzaju makijażu. Subtelna o delikatnym błyszczącym wykończeniu. To taki rodzaj pomadki, który jest widoczny ale nie przyćmiewa makijażu a jednocześnie pięknie podkreśla usta i wieńczy makijaż. Gdy jednak nie mam ochoty na żaden kolor lub gdy usta są w złym stanie zawsze sięgam po masło z Nivea z olejkiem makadamia. Świetnie nawilża i pielęgnuje usta. Przy tym ładnie pachnie. Idealne dla mnie.


pozdrawiam
Monika ;)

poniedziałek, 16 września 2013

Love ? Hate ? Maybelline Fit Me Foundation

Dzisiaj przychodzę z recenzją podkładu marki Maybelline Fit Me (póki co podkład jest niedostępny w Polsce ale kto wie może już niebawem zagości na rodzimych półkach).





Podkład ten zakupiłam podczas wakacji w Holandii jako szybki zakup gdyż mój Rimmel Match Perfection (na szczęście - ale o tym innym razem) się skończył. Kupiłam go bez przekonania bo w kraju gdzie kosmetyki kolorowe są dużo droższe niż w Polsce był jednym z tańszych produktów i to tylko dlatego, że na tak zwane "dzień dobry" był w promocji.

Podkład firmy Maybelline to 30 ml zamknięte w szklanym opakowaniu z pompką. Produkt był dostępny w 6 kolorach. Ja zdecydowałam się na kolor 120 classic ivory. Jak widać na zdjęciu nie do końca jest on ivory ale ja go kupiłam ze względu na to, że głęboko wierzę, że się opalę na wakacjach.







Podkład ma przyjemną lekko żelową konsystencję, która świetnie sprawuje się rozprowadzana palcami jak i pędzlami. Krycie ma średnio słabe, które można budować jednak tym podkładem nie osiągniemy pełnego krycia nie tworząc przy tym na twarzy ciastka. Ogromnym plusem jest fakt, że podkład posiada SPF 18 więc zapewnia dodatkowo ochronę przeciw słoneczną. 

Wykończenie tego podkładu jest...dziwne. Kiedy aplikuję go palcami otrzymuję wykończenie półsatynowe, kiedy aplikuję go pędzlem wykończenie ma wyraźny glow. Jednak jeśli ktoś oczekuje zmatowienia powinien go omijać. Ja podkład przypudrowuję. Wydłuża to jego trwałość a dodatkowo wydaje mi się, że podkład wtedy lepiej wygląda. 




Podkład bez poprawek i pudru wytrzymuje na twarzy okolo 4 godzin. Z pudrem około 6. Jednak to i tak najlepszy rezultat z pośród wszystkich moich podkładów. Jego ogromnym plusem jest fakt, że schodzi równomiernie nie pozostawiając śladów.

Produkt ten jest jednym z moich ulubionych podkładów i gdyby tylko dostepny był  Polsce z chęcią bym go kupowała. Jednak ściąganie go z Europy Zachodniej w ogóle się nie kalkuluje i wydaje mi się że za cenę podkładu (w regularnej sprzedaży około 15 euro) + przesyłka mam dobrej jakości produkt kupiony w Polsce.

pozdrawiam
Monika ;)

sobota, 14 września 2013

Wielkie porządki czyli uporządkuj swoją pielęgnację


Bardzo wiele czasu zajęło mi doprowadzenie mojej pielęgnacji do stanu kiedy wiem, że moja skóra nie potrzebuje więcej a ilość kosmetyków jest minimalna. Ja zdaję sobie sprawę, że jako 20 latka nie muszę się martwić kuracjami przeciwzmarszczkowymi jednak wydaje mi się, że każdy wiek ma swoje mankamenty, które spędzają mu sen z powiem. Ideą tego postu nie jest dobranie uniwersalnej pielęgnacji bo takiej nie ma i nie będzie. Jednak istnieją pewne schematy, które mogą pomóc nam w uporządkowaniu naszych kosmetyczek, szafek a przede wszystkim sprawią, że nasza skóra będzie nam wdzięczna.


Podstawowe zasady:

1. Jeśli jakikolwiek kosmetyk nas uczulił to: natychmiast go odstawiamy-> próbujemy się dowiedzieć co nas w nim uczuliło-> wyrzucamy go/ oddajmy lub sprzedajemy go w świat (może kosmetyk sam w sobie nie jest zły tylko nam nie służ ale musimy pamiętać że kosmetyk musimy zachować swoje właściwości, nie jest przeterminowany i  może być używany przez inne osoby).
2. Jeśli jakiegoś kosmetyku nie używałyśmy dłużej niż 6 miesięcy wyrzucamy go / oddajmy lub sprzedajemy go w świat (jeśli zachował swoje właściwości, nie jest przeterminowany i może być używany przez inne osoby
3. Jeśli kosmetyk nie spełnia naszych oczekiwać to: postępujemy tak jak powyżej

źródło: Grafika Google

A teraz do dzieła:

Każdy z nas jest inny a tym samym jego skóra ma inne potrzeby. Jednak jest kilka 

1. Demakijaż: niezależnie od tego czy używamy mleczek, miceli czy produktów dwufazowych, kosmetyk do demakijażu (a szczególnie oczu) musi być delikatny. Nie ma mowy by w składzie miał alkohol. Za to mile widziane będą: pantenol, aloes, biooleje itp. Pamiętajmy, że musimy wykonywać tak demakijaż i taki środkami, które ograniczają do minimum tarcie naszej twarzy.

2. Mycie: niektórzy omijają tę czynność. Jednak moim zdaniem nie warto tego robić. Zawsze jest to dodatkowa czynność, która upewni nas, że makijaz po całym dniu zostal zmyty. Tu tak samo, wybór formuły produkty zależ od nas jednak warto unikać produktów z SLS'ami, mydłem czy alkoholem. Składniki te wysuszają naszą skórę powodują efekt nieprzyjemnego ściągnięcia.

3. Tonizacja: To czynność o której rzadko pamiętamy. A szkoda. Bo użycie toniku powoduje zakwaszenie naszej skóry i doprowadzenie jej do pH które występuje w warunkach fizjologicznych. Czyli prosto mówiąc tonik normalizuje naszą skórę a dodatkowo sprawia, że nasza skóra jest gotowa przyjąć produkt właściwościach odżywczych już po 20 sekundach od aplikacji toniku. Tonik bezwzględnie nie może mieć w składzie alkoholu. Dobrze jest gdy w składzie znajduje się gliceryna, pantenol, kwas mlekowy, aloes, kwas salicylowy czy  wit B3 jak i wiele innych składników w zależności od rodzaju toniku.

4. Antyoksydant: przeciwdziałanie wolnym rodnikom. Czyli jeśli chcemy być piękni i młodzi to jemy warzywa i owoce i do naszej pielęgnacji wprowadzamy: witaminę C, witaminę E, koenzym Q10, kwas ferulowy, kwas liponowy,  flawonoidy i polifenole z: zielonej herbaty, owoców cytrusowych, pestek winogron, miłorzębu japońskiego czy rozmarynu. Antyoksydanty mogą być składnikami innych produktów lub występować jako osobny produkt w postaci kremu czy serum.

5. Odżywianie/ nawilżanie. Wybór kremu nawilżającego to zwykle trudna decyzja. Tyle możliwości, tyle opcji. Ważne jest aby nasza skóra była zadowolona. Jestem zdania, że zdecydowanie lepszym emolientem jest gliceryna niż parafina ze względu na to że parafina ma większą cząsteczkę, która gorzej penetruje naszą skórę co również może skutkować tak zwanym zatykaniem naszej skóry. I już tradycyjnie szukamy w kremach pantenolu, aloesu, kwasu mlekowe, wszelkiego rodzaju antyoksydantów czy witamin które mogą nam służyć jak wit. C, wit B3. Coraz częściej w kremach można spotkać olej arganowy czy masło shea, które również mogą świetnie działać.

źródło: Grafika Google


Niezależnie od produktu unikamy parabenów, którym naukowo udowodniono rakotwórczość. 
Pamiętajmy im krótszy skład produktu tym lepiej!

Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam
Pozdrawiam 
Monika ;)


Follow my blog with Bloglovin

czwartek, 12 września 2013

Trądzikowe ABC #1

Trądzik to temat bardzo mi bliski. Zmagam się z nim od 3 lat jednak od 1,5 zmiany są nasilone (obecnie jestem na terapii antybiotykami więc chwilowo zmian nie mam). W tym poście chciałabym poruszyć temat nie pielęgnacji ale higieny, który ma ogromne znaczenie dla rozwoju trądziku. 

Jak pewnie wszyscy wiedzą higiena jest bardzo ważna w pielęgnacji naszej skóry. Osoby, które zmagają się z problemem skóry trądzikowej muszą jeszcze bardziej dbać o higienę własną jak i swojego otoczenia. Nie chodzi tu o częste mycie miejsc zmienionych chorobowe bo to też nie jest dobre. Chodzi o to by dbać aby wszelkie przedmioty, które mają kontakt z naszą skórą były czyste. Zaleca się częste zmiany ręczników, pościeli, szmatek, gąbek, szczotek (takich do twarzy czy ciała), częste mycie pędzli do makijażu i stosowanie płynów dezynfekujących. Zgromadzone na nich bakterie mogą nasilać problem, który i tak spędza nam sen z powiek.

Często zapominamy, że nagminnie kontakt z naszą cerą ma...telefon komórkowy. Ważne jest by w miarę możliwości dezynfekować jego powierzchnię. Warto jak najczęściej używać zestawu słuchawkowe, zestawu bezprzewodowego lu rozmawiać w systemie głośnomówiącym tak aby bakterie z powierzchni naszego telefonu ( który jest maltretowany przez nasze palce, wala się w torebce, jest kładziony na stole itp. ) miały jak najmniejszy kontakt z naszą cerą.

Zdarza się, że czasem nawet nieświadomie dotykamy naszą twarz. I tu obojętnie czy mamy trądzik czy nie. NIE WOLNO TEGO ROBIĆ. Na naszych dłoniach znajdują się tysiące bakterii. Po co przenosić je na twarz. Może dość do zakażenia jeśli zostanie w danym miejscu zostanie przerwana ciągłość skóry. A jest to bardzo niebezpieczne niezależnie od tego czy mamy problem trądziku czy nie.

Kosmetyki oprócz tego, że mogą nam pomagać to mogą nam jeszcze bardzo zaszkodzić. Generalnie zaleca się ( a w przypadku trądziku szczególnie) unikać produktów, których opakowanie zmusza nas do używania swoich dłoni w celu wydobycia produktu. Mam na myśli tu produkty w słoiczkach. Jeśli już mamy taki produkt to warto do jego wydobycia wykorzystać szpatułkę. Nie dość że uchroni to produkt przed zbyt szybkim zepsuciem to dodatkowo ograniczymy ilość bakterii na naszym ciele. Jedna starajmy się kupować produkty z pompkami, pipetkami czy dozownikami.

Zawsze zmywaj makijaż po przyjściu do domu. Skóra trądzikowa to skóra nadwrażliwa, która powinna być szczególnie pielęgnowana. Makijaż po 8 godzinach w pracy, na uczelni, po gonitwie po mieście czy ścisku w autobusie jest straszliwym siedliskiem bakterii. Dlatego, gdy tylko wrócisz do domu zmyj go a na jego miejsce połóż krem łagodzący lub nawilżający. To z pewnością będzie służyć Twojej skórze.

To tyle jeżeli chodzi o ten post. W następnym na temat trądziku postaram sie poruszyć temat diety, która tez odgrywa ważną rolę w walce z trądzikiem

Pozdrawiam
Monika

wtorek, 10 września 2013

Denko #1

Postanowiłam prowadzić projekt denko ze wzlędu na to, że po zużyciu całego produktu tak naprawdę jestem w stanie ocenić jego skuteczność. Produktów nigdy nie będzie dużo, bo naprawdę nie mam ich gdzie składować a i pisanie elaboratów nie należy do najprzyjemniejszych i w pisaniu i w odbiorze.
No to zaczynamy:

1. Garnier Ultra Doux szampon z drożdżami piwnymi i owocem granatu. Witalność i objętość. Włosy cienkie, bez objętości. Szampon nie był drogi bo za 400 ml zapłaciłam około 10-12 zł. Jednak szampon absolutnie nie nadaje się do moich włosów. Ja mam włosy grube, ciężkie i niesamowicie się plączą. Dlaczego więc zdecydowałam się na ten produkt ? Zostałam skuszona obietnicą objętości której moim ciężkim włosom brakuje. Oczywiście w świecie cudów nie ma i objętości nie było (przy tak ciężkich włosach to chyba tylko stalowa konstrukcja pomoże). Za to moje problemy z rozczesaniem włosów nasiliły się i nie pomagała ani odzywka do spłukiwania ani bez spłukiwania. Pomimo tego, że bardzo lubię jego zapach to jestem zmuszona myć włosy szamponami o konsystencji mleczek bogatych w skladniki typu olejek arganowy czy keratyna. Z pewnością  nie kupię ponownie.

2. Garnier Ultra Doux odżywka pielęgnacyjna. Olejek awokado i masło karite. Mój (i jak się okazuje na wizażu nie tylko mój) KWC. Za 10 zł otrzymujemy produkt, który pięknie pachnie, cudowanie działa i jest wydajny. Odżywka świetnie radzi sobie z moimi włosami, zbytnio ich nie obciąża a dodatkowo świetnie je pielęgnuje. Moje włosy raz na 2 miesiące są farbowane i odzywka bardzo dobrze sobie radzi. Dodatkowo bardzo bardzo bardzo ułatwia ich rozczesywanie. No zyć nie umierać. Choć teraz zdradziłam ją z moją druga ukochaną odzywką z Nivea Long Repair to z pewnością do niej wrócę.



3. Physiogel krem nawilżający. Krem ten poleciła mi moja pani dermatolog w momencie gdy zaczęłam używać miejscowe antybiotyki na trądzik. Krem cudownie nawilża i koi moją skórę. Choć wiem że u niektórych osób nie zbyt dobrze współpracuje z podkładami to u mnie tak nie jest. Muszę co prawda nieco mocniej przypudrować strefę T gdyż tam za wcześnie pojawiało się świecenie jednak nie przeszkadza mi to. Krem nie należy do bardzo drogich bo za 75 ml ja zapłaciłam 34 zł. Na półce już czeka nowe opakowanie bo bez tego kremu nie wyobrażam już sobie mojej pielęgnacji.

przepraszam za zmasakrowane opakowanie ale zawsze staram się zużyć wszystko do cna ;)


Przepraszam za jakość zdjęć al sprzęt ma już swoje lata a i ze mnie fotograf marny.
Pozdrawiam
Monika ;)

niedziela, 8 września 2013

Pielęgnacja-mobilizacja

Pielęgnacja to sprawa indywidualna i czasem potrzeba lat aby wypracować ja na tyle by była jak najbardziej minimalistyczna a zarazem spełniała nasze wszystkie oczekiwania. Ja jednak dzisiaj mam zamiar "sprzedać" kilka rad aby pielęgnacja stała się przyjemną częścią dnia a nie smutnym obowiązek oraz podam kilka rad przy wyborze produktów.

Poranny pośpiech.
Często rano nie mamy czasu. Dlatego starajmy się ograniczyć ilość stosowanych produktów do minimum. Pomocne może być przygotowanie sobie produktów wieczorem (świetnie nadają się do tego koszyczki). Wtedy bez zbędnego zastanawiania sięgamy po potrzebny produkt. Rano zrezygnujmy z peelingów, maseczek itp. Zdecydowanie lepiej jest używać tego typu  produktów wieczorem (choć na studiach dowiedziałam się, że najlepszą wchłanialność nasza skóra ma między 16 a 18 ). Rano postawmy na produkty szybko wchłaniające się po użyciu których niezwłocznie możemy przejść dalej. 
Jeśli chodzi o moje must do poranne to przede wszystkim cerę po nocy należy oczyścić (używam tego samego produktu co wieczorem), tonizuję twarz następnie nakładam krem pod oczy, krem do twarzy, krem z filtrem, balsam do ust i wykonuję makijaż. Po wejściu do wprawy wraz z makijażem poranny rytuał zajmuje mi 15 minut więc to w sumie nie tak dużo ;) Jeśli chodzi o ciało to podczas porannego prysznicu wykonuję absolutne minimum. Myję włosy, nakładam na nie odżywkę, w między czasie myję ciało, spłukuje włosy i ciało. Po porannym prysznicu wolę stosować oliwki, które szybciej się wchłaniają niż balsamy, masła czy mleczka.

Spokojny wieczór
Wieczorem zarówno my jak i nasza skóra potrzebujemy wyciszenia i relaksu. Postarajmy się dokładnie wykonywać każdą czynność nie spiesząc się zanadto. Dbajmy o to by regularnie (raz w tygodniu!) stosować peeling i 2-3 razy na tydzień zastosować maseczkę. Stosując kremy wybierajmy te o bogatszym składzie, które mogą się dłużej wchłaniać. Wieczór to też czas troski o resztę ciała. Jeśli myjemy włosy wieczorem pamiętajmy o użyciu maski. Zróbmy sobie masaż gąbką zróbmy sobie peeling ciała. Jeśli tak jak ja kiedyś masz problem z systematycznością ze stosowaniem kremów do stóp czy rąk czy skórek. Zrób sobie miejsce na te produkty na szafce nocnej lub w okolicy łóżka. Ja swego czasu dla wyrobienia nawyku krem pod oczy i do twarzy również trzymałam przy łóżku tak aby nie zapomnieć tego zastosować a dodatkowo wyrobić sobie takie wieczorny rytuał, który z czasem stał się niezwykle przyjemny (takie 5 minutowe Spa ot co !).
Moja wieczorna pielęgnacja niewiele różni się od porannej poza tym, że na twarz stosuję bogatszy krem na noc i serum nawilżające a do nawilżenia ciała chętniej sięgam po balsamy czy masła. Wieczór to także czas kiedy dbam o swoje stopy czyli raz w tygodniu peeling i codziennie wieczorem nakładam krem z mocznikiem.

źródło: http://mnz.pl/wp-content/uploads/2012/03/piel%C4%99gnacja-sk%C3%B3ry-na-wiosn%C4%99.jpg


Mity
  • Nakładanie grubszej warstwy kremu jest korzystniejsze - nasza skóra działa na zasadzie homeostazy. Pobierze z kremu dokładnie tyle składników odżywczych ile potrzebuje a większa ich ilość po prostu się zmarnuje. Optymalna ilość kremu to taka, która się dobrze rozsmarowuje ale nie pozostawia śladów i dość szybko się wchłania.
  • Rano cery nie trzeba oczyszczać. Gdy to pierwszy raz usłyszałam to włos zjeżył mi się na głowie. Oczyszczenia (dokładne!) cery rano sprawi, że resztki produktów nałożonych wieczorem zostanie usunięte a dodatkowo twarz będzie przygotowana na przyjęcie nowych składników.

Mam nadzieję, że chociaż trochę Wam pomogłam.
Monika ;)

środa, 4 września 2013

Pielęgnacja ? Ale po co ?

Często w moim otoczeniu słyszę zdanie "czasem o siebie dbam". W moim mniemaniu jeśli mamy dbać o siebie czasem to po co w ogóle tym sobie głowę zawracać. Brzmi radykalnie ? Moim zdaniem rozsądnie a zaraz przedstawię dlaczego.

źródło:http://pewnapani.pl/upload/Wiosenne_maseczki_2332540.jpg

Wszelkie kosmetyki zawierające substancje aktywne dają swoje efekty po czasie. W naszej skórze musza zajść reakcje dzięki, którym osiągniemy obiecane efekty. Poza tym skora jako organ potrzebuje sporo czasu na swoją regenerację. Dlatego jednokrotne/sporadyczne używanie preparatów mija się z celem bo preparaty w znacznej części mają pomagać się naszej skórze regenerować (wynika to z faktu że komórki naszej skóry stale obumierają jak również stale tworzą się nowe komórki, bynajmniej nie jest to proces nagły. Procesy w naszej skórze to stale a my mamy na celu sprawić by były stabilne

Przychodzi mi do głowy jeszcze jeden powód. Wiem, że w obecnym świecie gdzie kobiety ramię w ramię walczą o równouprawnienie argument "kobiecie wypada" nie powinien mieć miejsca. Podobno Coco Chanel kiedyś powiedziała, że Nie ma kobiet brzydkich, są tylko kobiety zaniedbane. I ja muszę się z tym zgodzić. Kiedy kobieta zaniedbuje swoją pielęgnacje, chodzi spać w makijażu czy źle się odżywia sprawia że jej cera zaczyna wyglądać źle, Traci blask, zmienia kolor na ziemisty, wygląda na zmęczoną a przez to staje się mniej atrakcyjna.

Można by powiedzieć, że pielęgnacja zajmuje dużo czasu którego czasem brak. Wcale tak nie musi być. W pielęgnacji chodzi o system. I postaram się go przedstawić w następnych postach.

ciao
Monika