sobota, 30 listopada 2013

Podstawa makijażu: pędzle.

Często zdarza mi się słyszeć, że aby zrobić ładny makijaż trzeba posiadać pędzle. Mało tego najlepiej kiedy jest ich dużo. Nie zgodzę się z tym. Pędzle ułatwiają zrobienie makijażu i przyspieszają proces. Ale można sobie poradzić bez nich. Ja jestem leniuszkiem i zawsze po nie sięgam. Ale uważam że potrzeba 5 pędzli aby wyczarować makijaż. 

Przede wszystkim chcę zacząć od tego, że pędzel z którym mogłabym się łatwo pożegnać to pędzel do podkładu. Zdecydowanie preferuję nakładanie podkładu palcami. Ociepla to produkt i lepiej się stapia ze skórę. Jednak malując kogoś sięgam po niego bo niebywale przyspiesza cały proces. Również pędzel do pudru sypkiego łatwo mi zastąpić puszkiem czy gąbeczka dołączoną często do tych produktów. Należy pamiętać, ze używając tego typu sprzętów nakładamy nieco większą ilość produkty więc uważajcie!


Ok a teraz lista pędzli, które moim zdaniem są takimi podstawowymi pędzlami, które warto mieć:

1. Pędzel skośny, plaski do kresek. Można nim robić kreski żelowym eyelinerem czy cieniami. Dodatkowo łatwo nim podkreślić brwi czy namalować kreskę na dolnej powiece Tak jak mówię, jest wielozadaniowy. Najlepiej gdy jest z włosia sztucznego, wtedy produkt nie przykleja się tak do włosia i łatwiej uzyskać równą kreskę.



2. Pędzel do blendowania. Tak naprawdę to kolejny pędzel którym można zrobić wiele rzeczy. Można nim nałożyć cień na powiekę, wyblendować cienie, rozetrzeć kreskę a co wprawniejsza ręka może nim nawet rozświetlić kąciki oka.



3. Pędzel do konturowania. Tu niestety nie ma rady. Jeżeli chcemy dobrze nałożyć bronzer to musimy mieć do tego pędzel. Wybór należy do nas. Może to być szpiczasty pędzel lub bardziej płaski. Ja osobiście preferuję te bardziej płaskie. Łatwiej mi nimi nałożyć produkt a później rozetrzeć.



4. Grzebyczek do rozczesywania brwi. Nie ma nic gorszego niż rozczapierzone brwi. Poza tym grzebyczkiem łatwo usunąć nadmiar produktu jeżeli podkreślacie dodatkowo brwi. Kosmetyczny MUST HAVE



5.  Pędzelek do ust. Sporna sprawa. Od kiedy coraz częściej noszę czerwień na ustach nie wyobrażam sobie makijazu ust bez niego. Precyzyjnie mogę narysować kontur ust a potem wypełnić pozostałą część. Tu również zachęcam do korzystania z włosia sztucznego, gdyż naturalne ze względu na pory obecne w strukturze włosa szybciej pochłania kolory i trudniej je z niego usunąć.


Pozdrawiam
Monika

środa, 27 listopada 2013

Moja nowa miłość

W odstawkę poszedł Tom Hiddleston, Ryan Gosling i Chris Hemsworth. Teraz moje wszelkie westchnienia kierują w stronę... szczotki do włosów Tangle Teezer. 






Przez lata borykałam się z problemem wiecznie splatanych włosów. Nie pomagały treściwe odżywki, maski czy olejki. Do kupna tej szczotki zmusiło mnie moje zapominalstwo. Bo pakując się na studia zapomniałam mojej już nieco sfatygowanej szczotki. Szukając jakieś konkretnej oferty okazało się, że różnica cenowa między Tangle Teezer'em a zwykłą szczotką jest niewielka. Dodatkowo sprawę ułatwił fakt, że sklep sprzedający te szczotki znajduje się w Lublinie.



Kupiłam i przepadłam ! Czesanie moich włosów jeszcze nigdy nie było tak przyjemne. Bez ciągnięcia i mnóstwa wyrwanych włosów. Moja tradycyjna szczotka po czesaniu wyglądała jak obraz nędzy i rozpaczy. Po tygodniu można by było zrobić z wyrwanych włosów całkiem gęstą perukę :P. Ale to już przeszłość. Włosy są gładkie i nie wypadają już w takich ilościach.

Jeżeli chodzi o wykonanie szczotki to nie łudźmy się. Jest to średniej klasy plastik. Ale swe cudowne działanie Tangle Teezer zawdzięcza ułożeniu naprzemiennemu długich i krótkich igiełek, którymi rozczesujemy włosy. Dodatkowo szczotka przyjemnie masuje skórę głowy. 

Żałuję tylko, że tak późno się na nią zdecydowałam. W dodatku wiem, że dzięki uprzejmości mojego brata i bratowej już niebawem zostanę szczęśliwą posiadaczką wersji kompaktowej bo niestety wersja zwykła nie nadaje się do transportu. A tak moje cudo będę mogła wpakować do mojej torebki bez dna :)

Cena tez szczotki to około 40 zł jednak jest ona warta swojej ceny. Jeżeli macie problem z plączącymi się włosami, lub rozczesywanie włosów zajmuje Wam wieki powinniście zainwestować w tę szczotkę- naprawdę warto !
Dodatkowo szczotki mają bardzo ładne kolory a wersje kompaktowe mają urocze wzory np. Owieczkę Shaun, Union Jack czy seksowną panterkę ;)

Pozdrawiam 
Monika


P.S widzieliście ten uroczy filmik z Tomem ? :) Myślę, że tylko on dorównuje mojej nowej szczotce :D

niedziela, 24 listopada 2013

Zmiany zmiany zmiany !

Jak na płodnego blogera przystało pomysłów w głowie moc tylko ujęcie ich w ramy czasem bywa trudne. Bo poza kosmetykami też jest świat a tam są rzeczy które mnie inspirują, sprawiają radość i motywują do działania. 

manager.nf.pl/media/images/articles/14710_mini_200x200.jpg


Chcą się tym dzielić ze światem początkowo chciałam ten blog przekształcić w bardziej lifestylowy ale wtedy przypomniałam sobie, że istniały czasy w prehistorii kiedy to napisałam 8 postów na jakimś blogu i że fajnie mi się tam pisało ( 8 postów- takie doświadczenie :P ). W moim życiu kieruję się zasadą, ze jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego więc postanowiłam, że:
1. Ten blog w całości poświęcam kosmetykom, pielęgancji i ogólnie pojętej kulturze piękna
2. Drugi blog http://lemons-lifestyle.blogspot.com/ zostaje reaktywowany i tam będę pisac o inspiracjach filmach, książkach, muzyce i wszystkim tym co mnie wkurza, bawi, doprowadza do łez i szału!

Jestem tym strasznie podekscytowana i mam nadzieję, ze Wam również się to spodoba !

Pozdrawiam
Monika ;)

sobota, 23 listopada 2013

Kupione-zatopione #3

Ja wiem, ze można odnieść wrażenie, że ja ciągle tylko kupuję nowe rzeczy i nic nie zużywam ale uwierzcie mi, tak nie jest! Moja kolekcja kosmetyków nie jest aż tak dużo. Każdy zakup z tak zwanej kolorówki staram się zaplanować i mam tylko to co używam i wiem, że używać będę. Jednak w obliczu promocji Rossmana i Hebe -40 % na całą kolorówkę nie sposób było czegoś nie kupić ;) 



1. Korektor art scenic Eveline w kolorze 04 light. Już kiedyś miałam ten korektor i świetnie się on sprawdza do ukrycia cieni pod oczami. W dodatku pięknie rozświetla te okolice. Co prawda producent informuje nas że korekto nadaje się również na wypryski jednak u mnie akurat w tym przypadku wypada średnio. Cena w promocji około 9 zł


2. Fluid trwale kryjący Iwostin w kolorze jasnym. Bardzo lubię ten podkład dlatego sięgnęłam po jego jasną wersję i już wiem, że będzie ulubieniec miesięcy zimowych ;). Daje spore krycie a przy tym nawilża skórę. Cena : 22 zł

3. Wibo Wow Glamour Sand nr 3. Dzięki temu lakierowi stałam się fanką piaskowego efektu na dłoniach. Cudnie wygląda a przy tym jest tani. Już wkrótce pokaże Wam jak wygląda na dłoniach. Cena 7 zł

4. Eyestudio Lasting Drama Gel Eyeliner 24 h Maybelline. Nie używałam jeszcze ale bardzo lubię żelowe eyelinery a skoro i Tanya Burr i Katosu go używają to musi być dobry- przekonamy się! :D Cena w promocji 18 zł.

5. Szminka Rimmel Kate 10. Do jej kupna natchnęła mnie moja nauczycielka wizażu, która stwierdziła że bardzo dobrze wyglądam w chłodnym odcieniu czerwieni. Ja jakoś zawsze bałam się tego koloru ale pomyślałam "Czemu nie?!" Szminka moim zdaniem dobrze się trzyma na ustach i równomiernie schodzi (Ale to raczej cecha osobnicza jest). Trudno mi było moim aparatem przy sztucznym oświetleniu złapać  jej kolor dlatego wspomagam się internetem. Cena w promocji 12 zł 


A w rzeczywistości wygląda tak :
źródło: Grafika Google


Na sam koniec pochwalę się tylko niekosmetycznym zakupem, który porwał moje serce a mianowicie moje nowe kapciuchy:
Czyż nie są urocze ? <3 I nagle nawet okropna jesień i zima bardziej mi się podoba :D

To tyle na dziś
Ja Was serdecznie i cieplutko pozdrawiam
Monika ;)

czwartek, 21 listopada 2013

All I need is...

ZIAJA ! 

Nigdy nie byłam ogromną fanką firmy Ziaja. To prawda mają kilka fajnych produktów ale Ziaja nigdy nie była firmą pierwszego wyboru. Ostatnio będąc w aptece wpadł mi w oczy krem Ziai. I wtedy przypomniałam sobie jak krem ten zachwalała vlogerka Callmeblondie. Kupiłam i przepadłam. Mowa tu o Kremie nawilżająco-matującym. Równowaga cery tłustej i mieszanej. Redukcja sebum i zaskórników 25+.


Ja co prawda 25 lat nie mam ale krem sprawuje się u mnie idealnie Pięknie skórę matuje ale przede wszystkim świetnie skórę nawilża. Sprawia, że cera wygląda świeżo i promiennie. 

Jego konsystencja nie jest niczym specjalnym ot zwykły krem. Ale wchłania się w mgnieniu oka i skóra jest przygotowana do dalszej "obróbki".

Właśnie a jak wygląda dalsza "obróbka" po tym kremie ? GENIALNIE ! Krem świetnie współgra z każdym moim podkładem klik. Podkład schodzi równomiernie. Krem przedłuża również efekt matu na skórze.  

Jedynym minusikiem tego kremu jest fakt, że posiada tylko SPF 6 i aż chciałoby się powiedzieć "dlaczego tak mało?" ;) Jednak biorąc pod uwagę że krem jest tak genialny i kosztuje tylko 9 zł to wybaczam mu tak niski poziom SPF. Jeżeli chodzi o jego zdolności walki z zaskórnikami to nie zauważyłam jakiś spektakularnych efektów bo ja z zaskórnikami nie mam problemów ale gdyby tak działał na wągry...

Podsumowując: krem jest jak najbardziej udany. Świetnie nawilża i matuje skórę. Dodatkowo ładnie pachnie i dobrze współgra z podkładami ( a przynajmniej z tymi które posiadam ja). Dlatego uważam jest on wart uwagi bo w końcu 9 zł to nie majątek a może i u Was się sprawdzi ;)

Pozdrawiam
Monika ;)

sobota, 16 listopada 2013

T.G.I.S

Powinnam się uczyć. Powinnam robić prezentację. Powinnam robić coś co w przyszłości może dać mi pieniądze ale nie! Ja dzisiaj robię sobie dzień SPA!

źródło: Grafika Google


Idealna sobota to dla mnie dzień kiedy robię herbatę, siadam pod koc i czytam książkę/oglądam seriale/oglądam filmy....lub dbam i siebie. Dzisiaj postanowiłam wykorzystać ten czas na małe spa. Jakie takie moje spa wygląda.

1. Regulacja brwi. Średnio przyjemny zabieg. Ja osobiście bardzo go nie lubię. Ale mus to mus. Poza tym jak dla mnie brwi są bardzo ważne i muszą być dobrze wyregulowane i podkreślone.

źródło: Grafika Google


2. Usuwanie wąsika. Nieprzyjemny zabieg ale jak wyżej potrzebny. Szczególnie wśród osób z problemem nadmiernego owłosienia.

3. Kawitacja <3 bardzo pomogła mi w moich problemach z trądzikiem a przy tym jest bardzo przyjemnym zabiegiem. Z jej pomocą oczyszczam twarz ultradźwiękami. Skóra jest gładka i oczyszczona.

5. Maseczka. Ja dzisiaj zdecydowałam się na nawilżającą z Perfecty z miodem i słodkim migdałem. Tak pięknie pachnie, że mogłabym ja zjeść a na dodatek świetnie działa.

6. Kąpiel/prysznic. Obojętnie co to jest musi być dłuuuugie, ciepłe i zakończone wsmarowaniem w siebie tony pachnącego balsamu ;)

7. Koc i książka albo laptop. Bo przecież po takich przyjemnościach nie można się wziąć za coś nieprzyjemnego ;)

pozdrawiam
Monika ;)

środa, 13 listopada 2013

Szpachla szpachla...

czyli przegląd podkładów.

Od kiedy pamiętam podstawowym produktem w mojej kosmetyczce był podkład i tusz do rzęs. Wynikało to z tego, że naturalnie mam nierówny koloryt skóry a od paru lat zmagam się z trądzikiem. Dzisiaj przedstawię Wam podkłady jakie posiadam, gorsze lub lepsze :). Z góry przepraszam, ze nie wszystkie zdjęcia będą mojego autorstwa ale niestety mój aparat padł a komórka robi słabej jakości zdjęcia.
Uwaga! Moja cera jest raczej cerą mieszaną z przesuszającymi się policzkami i tłustą trefą T. Mam skłonności do trądziku, póki co tfu tfu nie mam aktywnych zmian jednak drobne blizny i przebarwienia muszę zakrywać ;)

1. Affinitone w kolorze 14 creamy beige. Swego czasu mój ulubiony podkład. Gdy skończył mi się jeden gnałam od razu po następny. Jednak z czasem zauważyłam, ze skóra mi się po nim nieco wysuszyła a i sama formuła zaczęła mnie doprowadzać do szewskiej pasji. Podkład ma konsystencję wodnistą, która mi osobie preferującej nakładanie podkłau palcami utrudniało aplikację. Podkład ładnie stapiał się z cerą, krycie ma średnie jednak można je budować. Ogólnie fajny produkt i zdarza mi się do niego wracać jednak coraz rzadziej. Cena 25 zł

źródło: Google Grafika




2. Astor anty-shine. Kolor 201 Matko co do za tragedia. Już pierwszego dnia wiedziałam, że miłości z tego nie będzie. Podkład miał konsystencję bardzo tępą, która trudno się rozprowadza. W dodatku na mojej cerze mat utrzymuje się (z pudrem sypki czy w kamieniu) uwaga zawrotne 15 minut. Zniechęcona podkładem postanowiłam go wyrzucić jednak moja była współlokatorka przyjęła go pod swoje skrzydła i co ? Działa u niej świetnie i jest z niego bardzo zadowolona. Ma ona nieco bardziej suchą cera od mojej i może dlatego jednak u mnie ten podkład w ogóle nie zdał egzaminu.  Krycie lekkie. Cena 20 zł


3. Gosh Natural Touch Foundation. Ja mam w kolorze 32 pearl. Podkład bardzo jasny. Był dla mnie idealny zeszłej zimy kiedy to w wakacji w ogóle nie złapałam koloru i przechodziłam serię zabiegów mikrodermabrazji. Podkład średniokryjący o przyjemnej konsystencji. W tej chwili jest dla mnie o wiele za jasny ale używam go czasem gdy konturuję twarz podkładami. Jest nawilżający więc świetnie się sprawdza w miesiącach zimowych lub dla skory suchej. Cena ok 60 zł

źródło: Google Grafika
4. Iwostin Correctin Sensitia. Fluid łagodzący trwale kryjący dla skóry wrażliwej SPF 30. Cudo ! Moja nowa miłość. Łagodzi skórę, pięknie kryje, długo się utrzymuje, ma wysoki SPF i cena niska bo kosztuje około 25 zł. Mam go w odcieniach naturalnym (obecnie jest dla mnie za ciemny) i jasnym (jest teraz w sam raz). Jedynym jego tycim minusikiem jest to że nie matuje ale puder matujący załatwia sprawę ;) 


5. Maybelline Fit Me w kolorze 120. O tym jak bardzo lubię ten podkład możecie poczytać w osobnej recenzji tu : klik



6. Rimmel Match Perfection w kolorze 101. O tym jak bardzo nie lubię tego podkładu możecie przeczytać tu : klik na szczęście się skończył więc pozostalo tylko zrobić uffff jak dobrze ;)


To tyle jeżeli chodzi o moje "szpachlowanie". Teraz dopiero zdałam sobie sprawę ile tego jest ;)

A Wy macie jakieś ulubione/ znienawidzone podkłady ?

Pozdrawiam 
Monika ;)


poniedziałek, 11 listopada 2013

To co w Polsce dobre ;)

W dniu Święta Narodowego, które uraczyło nas wolnym poniedziałkiem (który dziś nie jest taki zły) postanowiłam przedstawić kilka moich ulubionych polskich firm i produktów, które szczególnie lubię więc zaczynamy.


Na pierwszy ogień idzie Ziaja. Ziaja to swego czasu była moja ulubiona firma kosmetyczna. Gdy w portfelu były pustki zawsze można było coś wybrać coś z Ziaji. Firma ma kosmetyki tanie i dobre jakościowo, dodatkowo używa ekologicznych produktów. Z Ziaji urzekł mnie tonik z serii nuno i maseczki glinkowe- uwielbiam :)


 Iwostin. Choć ich żel do twarzy mówiąc krótko mnie nie urzekł to podkład do skóry wrażliwej jak najbardziej. Daje piękne wykończenie, świetnie się rozprowadza, nadaje skórze piękny wygląd i utrzymuje się naprawdę bardzo długo. Bardzo ubolewam nad faktem, że w serii są tylko dwa kolory a ja obecnie jestem gdzieś pomiędzy najjaśniejszym a naturalnym eh ta moja skóra ;). Ogromnym plusem podkładu jest fakt, ze w swoim składzie zawiera filtr SPF 30.

źródło: iwostin.pl


Pharmaceris. Gdy jeszcze myślałam, ze sama dam sobie radę z trądzikiem używałam przeróżnych kremów. Jednym z moich ulubionych był Przeciwtrądzikowy krem normalizujący z SPF 20 z Pharmacerisu. Świetnie matowił twarz, nadawał jej zdrowy wygląd. Regulował wydzielanie sebum, dobrze się na nim trzymały podkłady a dodatkowo ta ochrona SPF. Niestety w kuracji antytrądzikowej musiałam z niego zrezygnować ale kto wie może jeszcze do niego wrócę ;)

źródło: pharmaceris.pl




Jeżeli chodzi o moje ulubione produkty i firmy.Choć znam ich jeszcze kilka to te lubię najbardziej. A jakie są Wasze ulubione Polskie firmy ?

Pozdrawiam i życzę udanego święta
Monika


sobota, 9 listopada 2013

Winter is coming...

I bynajmniej nie mam na myśli nowego sezonu Gry o Tron (który notabene ma być w kwietniu) tylko nadchodzącą dużymi krokami najgorsza porę roku czyli Zimę. Nie dość że poruszanie się po świecie w zimę jest utrudnione to jeszcze nasza skóra ma wtedy prawdziwy survival.

źródło:grafika Google


 Osobiście w tym czasie dbam o moja skórę ze zdwojona siłą bo wszech obecne sztuczne ogrzewanie  mróz wilgoć/brak wilgoci działają wysuszająco na naszą skórę a szczególnie cierpi wtedy skóra ze skłonnością do trądziku no i oczywiście ze skłonnością do przesuszania się. A więc jak uchronić nasza skórę przed zgubnym działaniem mrozu, wiatru i ogrzewania. Sposobów jest kilka. Można zmienić strefę klimatyczną ewentualnie zmienić pielęgnację ( ja osobiście wolę ten pierwszy pomysł no ale cóż marzenia... )

Zawsze to powtarzam: nawilżanie, nawilżanie, nawilżanie ! Koniec kropka krem nawilżający musi być. Ale w okresie zimowym warto by się było zaopatrzyć w krem, który będzie miał swego rodzaju właściwości okluzyjne. Choć nie jestem fanka parafiny to właśnie ona może się bardzo dobrze sprawdzić w okresie zimowym. Jeśli jednak źle reagujemy na parafinę to poszukajmy kremu, który w swoim składzie będzie zawierał trójglicerydy ( takim kremem może być np. Physiogel). Odbudowują one nasz NMF czyli naturalny czynnik nawilżający. Sprawi on, że nasza skóra zostanie nawilżona ale również będzie chronić nasza skórę przed utratą wody czyli w efekcie przed utratą nawilżenia.

SPF: Trzeba je stosować cały rok jesli chcemy się uchronić przed szkodliwym wpływem promieniowania UV. Jednak latem i zimą jest on szczególnie potrzebny. Kiedy na dworze piękny mrozek a słońce na niebie świeci wtedy promieniowanie UV działa na nas ze zdwojoną siłą. Raz, że "padają" na nas z nieba, dwa, że odbijają się od białego puchu. Dlatego pamiętajmy o kremie z filtrem. Moim zdaniem SPF 20 to absolutne minimum.

Regeneracja. Jeżeli nie możemy sobie pozwolić na wizytę w gabinecie w celu wykonania sonoforezy czy jonoforezy zainwestujmy do dobrą nawilżająco-regenerującą maseczkę i wykonujmy ją regularnie 2-3 razy w tygodniu.

Nie zapominajmy o dłoniach. Krem do rąk to pozycja obowiązkowa przed wyjściem (pamiętajmy aby to było minimum 10 minut przed wyjściem bo nie wchłonięty krem w kontakcie z niską temperatura działa destrukcyjnie na małe naczynia krwionośne.

Włosy. Jeśli chcemy aby nasze włosy przetrwały zimę i dzielnie stawiały jej opór powinniśmy zainwestować w....czapkę. W czasie zimy często pada śnieg/śnieg z deszczem/deszcze który w połączeniu z zimnem może uszkadzać strukturę włosa i mogą stać się one łamliwe i wypadać w większej ilości. Dlatego tak ważna jest czapka która choć częściowo chroni nasze włosy. Ponadto nie zapominajmy o odzywce, która odbuduje nasze włosy. Ja w okresie zimowym dodatkowo przestawiam się na olejowanie włosów dwa razy w tygodniu. Do tego celu używam mieszanki olejów z firmy Alverde przeznaczone do olejowania włosów.

Macie jakieś sposoby na pielęgnację w czasie zimy ? 

Pozdrawiam
Monika


środa, 6 listopada 2013

Twórcze wypociny #1

Miałam ostatnio okazję zrobić makijaż mojej koleżance. Bardzo się cieszę, że się zgodziła udostępnić swoją twarz abym mogła wam pokazać co mi wyszło. Makijaż moim zdaniem jest takim mocniejszym makijażem. Bardzo spodobała mi się opcja świecącej dolej powieki :)

Do wykonania makijażu użyłam:
Baza pod cienie Avon
Cienie z Inglota numery
354- cielisty na całą powiekę do zagruntowania bazy i pod łuk brwiowy
63- czarna kreska
367- załamanie powieki i zewnętrzny kącik
311- na granicy z cieniem 367
312- ruchoma powieka
142- dolna powieka

Na twarzy modelki 
podkład Dior Nude, 
tusz Astor Big and Beautifull Boom
Puder Clarins Poudre Libre Multi Eclat Clarins
bronzer- ziemia egipska
róż- Gosh Rose Whisper






Mam nadzieję, że Wam się podoba i oczywiście jeszcze raz dziękuję modelce ;)

Pozdrawiam
Monika

poniedziałek, 4 listopada 2013

Ałć moja skóra !

Czasem tak bywa, że w wyniku zabiegów pielęgnacyjnych, używanych kosmetyków czy po prostu gorszych dni nasza skóra piecze, boli, swędzi... Co wtedy robić ? Jest jakiś sposób na poradzenie sobie z tym problemem. 


Oto kilka moich rad ( są one całkowicie subiektywne i nie oznacza to, ze któraś z tych porad jest fachowa, każda skóra jest inna i przy doborze preparatów/zabiegów należy się kierować swoim rodzajem cery czy też uwzględnić nadwrażliwość na jakieś składniki.

1. Unikaj makijażu. Wiem, że w momencie kiedy nasza skóra jest podrażniona nie wygląda ona też za dobrze. Jednak pamiętajmy, że makijaż choć częściowo chroni naszą skóra to tez ją izoluje. Ponadto makijaż jest świetnym źródłem zarazków. Dlatego gdy tylko możemy unikajmy makijażu a po przyjściu do domu niezwłocznie się go pozbądźmy.

2. Użyj wody termalnej- to pomaga! Ja nie wierzyłam z tę całą ideę wody termalnej. Do czasu. Powiem szczerze, teraz wodę termalną mam zawsze w kosmetyczce. Moja ulubiona to ta z Uriage. Woda termalna świetnie chłodzi miejscowo nasza skórę i na moment łagodzi wszelkie nieprzyjemne doznania. Poza tym zawiera sporo mikroelementów. W dodatku nie jest drogim specyfikiem

3. Krem nawilżający. Powtarzam to jak mantrę, ale nie ma zdrowej skóry bez nawilżenia. Pamiętajmy, że skóra podrażniona ma tendencję do przesuszania się. Dlatego nie pozostaje nic innego jak zaopatrzyć się w dobry krem nawilżający o właściwościach łagodzących. Moim ulubieńcem już od dłuższego czasu jest Physiogel.

4. Okłady. Mnie pomaga np. okład z rumianku. Ma właściwości łagodzące i pozwala mojej skórze szybko dojść do siebie. Jednak tak naprawdę dobór produktu jest indywidualnym. Jednym pomaga szałwia, kwiat czarnego bzu, siemię lniane czy nagietek.

źródło: Google Grafika


5. Maseczki algowe. Uważam, ze w przypadku podrażnień to jeden z najlepiej i najszybciej działających sposobów. Algi mają silne działanie łagodzące. Poza tym alginat rozmieszany z zimną woda da również efekt miejscowy. 

źródło: Grafika Google


6. Nie dotykaj twarzy i bron boże jej nie pocieraj. Dotykanie twarzy to zbrodnia a w czasie podrażnienia tym bardziej. Nasze ręce to siedlisko bakterii, które tylko czekają by zainfekować naszą twarz. Unikajmy kontaktu z naszą cerą jak najmocniej by nie doszło do nadkażenia. Pocieranie to dla podrażnionej trauma. Używajmy w tym czasie delikatnych żeli. Osuszajmy skórę bardziej naciskowo. Ne używajmy płatków do demakijażu a zróbmy go mleczkiem i naszymi palcami. Do zmywania używajmy wody o niebyt wysokiej temperaturze i tu po raz kolejny podpowiem, że zimna woda będzie miejscowo łagodzić podrażnienia

To tyle jeżeli chodzi o moje rady. Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam

Pozdrawiam
Monika









sobota, 2 listopada 2013

Kupione-zatopione #2

Przepraszam za tak długą nieobecność ale niestety doba ma tylko 24 godziny czyli o jakieś 12 za mało ;)
Wracam dzisiaj z postem pospolitym czyli moje ostatnie zakupy. Kupiłam parę drobiazgów i chciałam je Wam pokazać za nim się rozejdą gdzieś po pokoju.


Zaczynamy ;)

1. Podkład Astor Anti- Shine Make Up. Już go raz użyłam i wydaje mi się, że nie polubimy. Moim zdaniem efekt matu jest krotki i bardzo brzydko i nierównomiernie schodzi. Ale dam mu szansę bo w końcu po jednym razie trudno ocenić podkład. Cena 15 zl

2. Pędzel do różu z ecotool. Jak ja uwielbiam te pędzle! Zdecydowanie moje faworyty. Do kolekcji  dołączył ten. Choć myślałam, że będzie miał nieco więcej włosia to i tak jestem z niego zadowolona. Cena 20 zł ( z kartą hebe, normalna cena 25 zł )



 3. Cienie z Inglota (cena 13 zl sztuka) i cień z Catrice(7 zł promocja)

5. Pędzel z Essence. Kupiłam go bo się zorientowałam, że mam deficyt pędzelków do nakładania cieni. A mam dobre relacje z jego kulkowym bratem więc sięgnęłam po ten pędzelek będąc w naturze. Choć pędzelek ma fajną długość włosia to jednak po dłuższym używaniu stwierdzam, że źle współgra z cieniami i trudno nim nałożyć cienie.Ale nie powiem nadal go używam po prostu nie jest pędzlem pierwszego wyboru. Cena 6 zl (promocja)

6. Odżywka do włosów Granier Ultra Doux z masłem karite i olejkiem awokado. O tym produkcie chyba nic pisać nie musze. Jednak z dwóch moich ulubionych odżywek. Cena 6 zł 

Mam nadzieję, ze po tej długiej przerwie wreszcie będę mogla ruszyć z blogiem na nowo a mam pewien projekt w zanadrzu ;)

Pozdrawiam
Monika