środa, 9 października 2013

Nadeszła...

......jesień

A z nią moja nieodparta chęć cofnięcia czasu. Choć na blogach huczy i buczy o tym jak wszyscy lubią tę porę roku to ja zdecydowanie jestem letnikiem :P. Ale jak na osobę, która wszędzie widzi pozytywne cechy postanowiłam przedstawić dziś (kosmetyczne-niekosmetyczne) plusy jesieni.

1. Zapach balsamu do ciała. Chociaż jestem tak szalona, ze w środku lata potrafię używać zapachów typu "cynamon i wanilia" to jesienią sięgam po nie z jeszcze większą ochotą. Rozgrzewają mi ciało i świat. Otulają przecudnym zapachem słodyczy i sprawiają, że koc jakoś lepiej na mnie leży i herbata w ręce jest tak przyjemna. Mój ulubieniec to balsam z Dove masło shea i wanilia om nom nom nom :D



2. Świeczki, świeczuszki :). Lubię te moment kiedy po długim dniu na uczelni wpadamy ze współlokatorką do pokoju, krzątamy się, gotujemy i nagle...chwila wytchnienia (co prawda nie długa ale zawsze). Wtedy sięgam po świeczkę, wkładam do kominka i...magia. Coś jest w świeczkach niezwykłego, co potrafi samym ich blaskiem poskromić moją szaloną naturę (nie łudźmy się, stan ten nie trwa długo ;)



3. Dynia. W dyni zakochałam się do imentu kiedy w piątek pojechałam do przyjaciółki a ta uraczyła mnie plackami dyniowymi. Jak one pachniały, jak smakowały. Po prostu niebo w gębie. Muszą ją jeszcze kiedyś na nie namówić bo ja w akademiku nie mam za bardzo możliwości kucharzenia a szkoda.

zdjęcia brak bo wszystkie zjadłam :)

4. Zapach liści w parku. Przechodziłam ostatnio przez park i usłyszałam od koleżanki pytanie: "czujesz?". 
Zdecydowanie czuję ! Zapach nie do podrobienia. Zapach wilgoci, liści, kory, jesiennej trawy. Gdyby ktoś kiedyś stworzył perfumy o takim zapachu ustawię się pierwsza w kolejce by je kupić i przez całą jesień namiętnie stosować.



5. Herbata. Jestem herbaciarą (kawiarą też ale to niezdrowe jest więc o tym pisać nie będę) Uwielbiam herbaty. Na dodatek moja rodzina raczy mnie sokami do niej (aroniowy i malinowy to moje faworyty) Biała, zielona, czarna, czarna aromatyzowana praktycznie każda która się znajdzie w moim zasięgu zostanie szybko skonsumowana ;). Jesienią moje herbaciarstwo przechodzi na poziom  hard !

6. Muzyka. Choć niezależnie od pory roku słucham jej namiętnie i ciągle tych samych rodzai (rock, soul, jazz, indie rock, alternatywa.... oj dużo tego) to z pewnością wiem jaki zespół zawładnie moje serce w tym roku. Oczywiście ameryki nie odkryję i jak zwykle jestem 100 lat za murzynami afroamerykanami. Moje serca od teraz należy do Arctic Monkeys. Zaraziła mnie nimi przyjaciółka i przepadłam.


Powiem Wam, że i tak nieźle mi poszło z tymi plusami jesieni. Nie ma ich dużo ale jak mówiłam jesień to nie do końca moja pora roku.
A Wam co się kojarzy z jesienią?
pozdrawiam
Monika

1 komentarz: