poniedziałek, 30 grudnia 2013

Wyciągam ciężki sprzęt.

Przez bardzo długi czas szukałam odpowiedniej dla siebie metody złuszczania martwego naskórka na mojej twarzy. Jako posiadaczka skóry trądzikowej nie mogę stosować peelingów gruboziarnistych a te drobnoziarniste nie sprawdzają się u mnie zbyt dobrze. Jakiś czas używałam peelingów enzymatycznych jednak i te nie sprawdzały się tak jak powinny. Z pomocą przyszły mi moje studia i odkrycie KAWITACJI.



Kawitacja to urządzenie emitujące fale ultradźwiękowe, które w środowisku wodnym powodują powstanie zjawiska kawitacji- powstanie próżnych jamek w cieczy na skutek obniżenia się ciśnienia poniżej progu spójności cieczy (brzmi strasznie nie?). Chodzi generalnie o to, że w cieczy powstają bąbelki powietrza, które "pękając" powodują powstanie fali uderzeniowej, która powoduje peeling.

Sam zabieg jest bezbolesny i należny raczej do przyjemnych. Do jego wykonania wykorzystuje się sprzęt wyposażony w metalową szpatułkę. 




Wskazania: przebarwienia, trądzik, zmarszczki, szary koloryt skóry, cellulit, słabe odżywienie skóry.

Przeciwwskazania: ciąża, okres laktacji, nowotwory, stany pooperacyjne, niewydolność krążenia, osteoporoza, obecność w ciele ciał obcych metalicznych (rozrusznik serca, aparat na zębach), stany gorączkowe, zmiany o charakterze bakteryjnym, wirusowym(opryszczka), grzybiczym.

Rezultaty: Zależą od przyczyny stosowania tego typu zabiegu. Jak w każdym przypadku ważna jest regularność. Proponuję aby osoby, które do tej pory nie miały styczności z tego typu zabiegami nie kupowały od razu sprzętu a poszły na kilka zabiegów do gabinetu kosmetycznego. Osoby w tego typu salonach dobiorą odpowiednią częstotliwość zabiegów oraz długość samego zabiegu. Wpływ na ilość i częstość zabiegów ma np. rodzaj cery, problem z jakim przychodzimy, możliwości finansowe czy reakcja naszej skóry na dany zabieg.



Jak mi pomogła kawitacja?
W czasie kiedy moja twarz była usłana zmianami, kawitacja przyspieszała ich ewakuację oraz proces gojenia się ran. Dodatkowo przyspieszała i nadal przyspiesza proces schodzenia przebarwień. Dodatkowo sprawia, ze skóra w szybkim tempie wygląda promiennie, dlatego kawitacja jest moim zabiegiem kiedy mam ważną imprezę lub wyjście. Ponadto kawitacja sprawia, że składniki czynne, które stosujemy na twarz szybciej, głębiej i w większej ilości się wchłaniają ( zrogowaciały naskórek jest usunięty).

Ja posiadam własną kawitację, którą zakupiłam rok temu w sklepie salonów urody Yasumi. Jest poręczna, bezprzewodowa i naprawdę długo wytrzymuje na baterii. Wykonuję zabieg raz w tygodniu (takie są potrzeby mojej skóry) przez około 15 min. Dodatkowo kawitacja ma funkcję sonoforezy ( o tym następnym razem ;)

Mieliście kiedyś okazję skorzystać z tego typu zabiegu ? Jakie są Wasze wrażenia?

Pozdrawiam 
Monika


sobota, 28 grudnia 2013

Monika Chwalipięta

Już mam ! W końcu mam mój ukochany podkład Maybelline Fit Me w moim aktualnym kolorze skóry. 


Po miesiącach oczekiwań w końcu mam jaśniejszą wersję mojego ukochanego podkładu. Jego recenzja już była na moim blogi klik. Jego działanie jest identyczne tylko kolor bardziej zimowy.





Pozdrawiam
Monika

czwartek, 26 grudnia 2013

Wow Glamour Sand Wibo nr 3

Ostatnio na moich paznokciach można głównie oglądać lakiery piaskowe. Po pierwsze są trwałe, po drugie ich aplikacja jest banalnie prosta i szybka, po trzecie dają nieziemski efekt. Zobaczcie sami.





Przepraszam za skórki- nie mogę ich doprowadzić do porządku ;)

Jak Wam się podoba piaskowy efekt ?

Pozdrawiam
Monika

wtorek, 24 grudnia 2013

Świąteczny zapach !

Na początku chciałam przeprosić za tak długa nieobecność. Spowodowana ona była egzaminami i problemami technicznymi. Teraz wracam i chciałam Wam pokazać moje ulubione perfumy. Zwykle tego typu "gadżet" trafia do mnie w okresie świąt. W tym roku moi rodzice dali mi mój perfum nieco wcześniej ale i tak zaliczam go do "prezentów gwiazdkowych" ;) A wiec czym Monika zwykle   pachnie ?



 Zwykle wybieram świeże zapachy. Lubię zapach frezji czy bergamotki. Lecz zbyt świeże perfumy są dla mnie po prostu nijakie. Dlatego znalezienie perfumy to dla mnie nie lada wyzwanie. 
 Moje dwa ulubione perfumy to Van Gils Her  Aura i Hugo Boss Orange Woman. 

Zacznę może od mało znanych w Polsce a popularnych w Holandii perfum Van Gils Her Aura




Nutami głowy są ananas, jagody i cytryna; nutami serca są orchidea, frezja, jaśmin, lilia wodna i róża turecka; nutami bazy są drzewo sandałowe i piżmo.

Jak widzicie Po za bardzo świeżymi zapachami takimi jak frezja, cytryna czy jagoda ma w swojej nucie bazowej drzewo sandałowe i piżmo. Dzięki nim perfumy te nie są mdłe i sprawiają, ze zapach staje się niezwykle kobiecy. Mam jednak z nimi jeden problem. Są już bardzo słabo dostępne ze względu na to że w 2011 roku przestały być produkowane. Dlatego każdy flakonik to dla mnie skarb. 

Jeżeli chodzi o Hugo Boss Orange Woman 
Nutę głowy stanowi jabłko; nutami serca są białe kwiaty i kwiaty; nutami bazy są drzewo sandałowe, creme brulee, wanilia i drzewo oliwne.

I tu po raz kolejny obok świeżych zapachów pojawia się drzewo sandałowe, creme brulee czy wanilia. Składniki te sprawiają, że zapach staje się niezwykle ciepły i seksowny. Jednak dla mnie jest zbyt ciepły jeżeli chodzi o codzienny użytek więc zwykle używam tych perfum gdy gdzieś wychodzę. 

Jakie są Wasze ulubione perfumy ?

Oczywiście z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia pragnę Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia zdrowych i rodzinnych Świąt

Pozdrawiam
Monika ;)

piątek, 6 grudnia 2013

Moja pielęgnacja włosów

Nie jestem włosomaniaczką. O ile swojej cerze poświęcam wiele uwagi to moje włosy traktuję trochę po macoszemu. Jednak w efekcie czytania blogów i oglądania vlogerek nieco bardziej niż kiedyś przykładam się pielęgnacji swoich włosów


Na początku może powiem co nie co o moich włosach. A mianowicie moje włosy maja tendencję do przetłuszczania się u nasady natomiast końcówki są suche, rozdwajające się. Sprawy nie ułatwia fakt, że moje włosy co dwa miesiące są farbowane na blond (niestety matka natura nie obdarzyła mnie kolorem włosów, który by mnie satysfakcjonował). Po za tym moje włosy strasznie się plączą. Włosy myję codziennie.

Czego więc używam ?
Ta daaaaam !


jak zwykle Monika fotograf ma wyraźne nie robione pod światło zdjęcia ;)


1. Szampon do włosów Elseve Cement Ceramid.
Nie przykładam większej wagi do szamponu. Swego czasu używałam tych dla dzieci ale po nich nie mogłam rozczesać włosów a i bez tego mam duże trudności. Szampon ma oczyścić skórę glowy jak i same włosy i przygotować je na odżywkę. Dla mnie musi jeszcze dobrze się pienić (co oznacza SLS) i ładnie pachnieć ;)



2. Odżywka do włosów Granier Ultra Doux z olejkiem 
z avokado i masłem karite. Genialna Odzywka. Pięknie pachnie, odżywia włosy. Pozostawia je miękkie i ułatwia rozczesywanie. Jak dla mnie numer jeden na rynku drogeryjnym !




















3. Oleje do skóry głowy i włosów Alverde
z olejkiem arganowym migdałowym i sojowym. Odżywia, pielęgnuje skórę głowy. Ja używam go dwa razy w tygodniu na noc. Od kiedy go stosuję, moje włosy są mocniejsze i nie wypadają w takich ilościach.



4. Batiste suchy szampon. 
To taki szampon na szybkie wyjście. Kiedy włosy są oklapnięte, nieco przetłuszczone a nie mam czasu żeby je umyć to sięgam właśnie po szampony tej firmy. Niedawno odkryłam, że wersja "panterkowa" ma jak dla mnie najfajniejszy zapach i chyba zostanę przy niej.

















5. Milargan Argan Hemp Oil.
Stosuję go po każdym myciu w celu zabezpieczenia końcówek. Ma przyjemny, nieco męski zapach. 
Nie wygładza włosów za bardzo ale wydaje mi się, że nieźle je chroni.

















6. Marion spray ochronny przed ciepłem. 
Zdarza mi się prostować włosy. A gdy to robię, sięgam właśnie po tę produkt. Nadaje blask włosom a zawarta w składzie gliceryna świetnie chroni włosy i dodatkowo je nawilża. Poza tym ogromny plus dla tego produktu za kład. W odróżnieniu od innych produktów drogeryjnych nie zawiera tony alkoholu.



7. Szczotka do włosów Tangle Teezer.
Uwielbiam ją ! Jako jedyna potrafi rozczesać moje włosy. Jej recenzja juz jest na moim blogu klik 


Pozdrawiam
Monika

środa, 4 grudnia 2013

Temu Panu dziękujemy !

Jestem ogromną fanką płynów micelarnych. Przetestowałam ich w swoim życiu wiele z lepszym bądź gorszym skutkiem. Dzisiaj chcę Wam przedstawić płyn micelarny, który mnie zawiódł na całej linii. Przedstawiam Wam Pharmaceris płyn micelarny do cery trądzikowej.


Według producenta ma nie tylko zmywać makijaż z twarzy i oczu ale także redukować niedoskonałości. Płyn w swym składzie zawiera wyciąg z łopianu (hamuje rozwój bakterii i grzybów), Cynk (działanie ochronne i przeciwbakteryjne), kwas migdałowy (antybakteryjny, eksfoliacja naskórka). Opis i skład są bardzo obiecujące a działania?

Niestety ale moim zdaniem płyn nie sprawdza się w swoim podstawowym działaniu tzn. nie zmywa makijażu. Fakt podkład z Iwostinu trwale kryjący nie należy do najprostszych w usuwaniu no ale po to używa się płynu micelarnego, żeby ułatwić ten proces. Już nie mówiąc o tym, że z żelowym eyelinerami też sobie nie radzi.

Jednak trzeba mu przyznać jeden plus. Działa bardzo odświeżająco. Dlatego bardzo często sięgam po niego jako po tonik i w tej kwestii nie mam do niego zastrzeżeń.

Raczej nie kupię go ponownie bo jego cena: 20 zł nie jest warta stosowania go jako toniku. Już czekam aż opróżnię butelkę i wrócę do mojego ulubionego płynu z L'Oreal'a ;)

Pozdrawiam
Monika

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Paznokcie: Wibo Extreme Nails nr 93

Dzisiaj będę paznokcie w moim ulubionym kolorze czyli czerwonym. W mojej kolekcji najwięcej lakierów mam właśnie w tym kolorze. Jednak moim ulubieńcem jest ten z Wibo. Głęboka czerwień, bardzo kobieca. Od razu sprawia, że mam +10 do pewności siebie (a to ważne gdy zwykle jest się na poziomie -100 ;P ) 


Ps. Przepraszam za moje skórki ale w obecnej chwili muszę je zapuścić gdyż za bardzo je wycinałam i zaczęły mi narastać. I tu przestroga również do Was, nie wycinajcie za często skórek, bo źle na tym wyjdziecie ;)




Pozdrawiam
Monika ;)